MAM JEDYNIE WIELKIE MARZENIA I DUŻO WIARY

dziennikpolski

nn2Na polskim i brytyjskim rynku wydawniczym pojawiła się właśnie Pani nowa płyta „Nomen Nescio”, reklamowana jako „debiut”. Tymczasem jest to już druga Pani produkcja. Czy najnowszy krążek oznacza zatem zupełnie nową jakość?

Zdecydowanie tak. Pierwszy album “Teraz albo nigdy” wyprodukowałam właściwie sama i przeznaczyłam go głównie dla polskiego słuchacza. Album w całości po polsku, miał bardzo ograniczone możliwości promocji i nie był nagrywany w profesjonalnym studio. Mimo to, płyta otrzymała bardzo pozytywne recenzje, co zaskakujące również od anglojęzycznych słuchaczy. Piosenki wykorzystane były m.in. przez telewizję BBC oraz polonijne stacje radiowe. To bardzo bliska mi płyta, dzięki której moglam zrobić kolejny, muzyczny krok. W przypadku “Nomen Nescio” jest inaczej. Tym razem płyta powstawała w zupełnie inny sposób. Dzięki funduszom zebranym na portalu Megatotal miałam możliwość zaprosić do współpracy znakomitego producenta muzycznego, stworzenia wyjątkowych aranzacji, nagrać materiał w doskonałym studio i poznać ludzi, którzy już teraz pomagają w organizacji koncertów oraz promocji płyty. Mówiąc o brytyjskim rynku i o możliwościach prezentacji czy promocji albumu, dopiero teraz tak naprawdę można mówić o prawdziwym debiucie z zupełnie inną, nową jakością materiału.

Płyta powstawała w jarocińskim studio, finansowo zaś wsparło ją grono 242 fanów korzystających z serwisu „Mega Total”. Takie poparcie to chyba niezwykle cenny gest dla artysty? Z drugiej strony zaś – mocno zobowiązujący. Czuła Pani presję podczas pracy nad materiałem?

Tak naprawdę fanów jest sporo więcej, co podkreślam z dumą. 242 to liczba zarejestrowanych użytkowników na portalu, którzy wpłacili fundusze na poczet nagrania płyty. Często bywało, że ludzie zbierali pieniądze grupowo a potem tylko jeden fan dokonywał rejestracji, by zasilić konto płyty. To niesamowite uczucie i wielka odpowiedzialność. Pamiętam kilka ostatnich godzin na portalu przed zebraniem ostatecznej kwoty 25.000 zł. Wszyscy wpłacali nawet najmniejsze sumy, by w ciągu kilku godzin “zamknąć skarbonkę”. Byłam pierwszą osobą na portalu, której udało się zebrać taka kwotę – takie emocje trudno ubrać w słowa. Szalałam z radości! Wsparcie tylu osób i fakt, że rzesza Rodaków, znajomych, przyjaciół stoi za mną murem i trzyma kciuki – to było wyjątkowe uczucie. Już wtedy wiedziałam, że płyta ma mieć pewien określony kształt. Kostek Andreev, producent muzyczny i gitarzysta pomógł mi uformować materiał i osiągnąć ten ksztalt, który wcześniej kreśliła wyobraźnia. Na nagrania mieliśmy tylko dziesięć dni, więc praca w studio była niezwykle intensywna, wlaściwie nie sypialiśmy. To była muzyczna szkoła życia i wspaniała przygoda, z której wyniosłam masę doświadczeń.

„Nomen Nescio” – z łac. osoba nieznana – to dość przewrotny tytuł jak na debiutancki krążek…

To również pierwsza piosenka jaką napisałam po angielsku. Ponieważ jest to pierwszy album, w którym pojawia się anglojęczyzny materiał, tytuł wydawał się oczywisty. Proszę spojrzeć (śmiech) – jestem wciąż nieznaną osobą, mam jedynie wielkie marzenia i dużo wiary..

Materiał zebrany na „Nomen Nescio” jest bardzo spójny, tworzy spięty krąg wokół klimatów muzycznych i tematycznych w warstwie tekstowej. Pani wykonanie zaś porównuje się często do nagrań takich gwiazd jak Kate Bush czy Tori Amos. Czy obie wokalistki inspirują Panią? A może ma Pani zupełnie inne muzyczne drogowskazy…

Muzycznie wciąż “szukam” siebie. Słucham i inspiruję się różną muzyką, choć przyznaję, że Tori Amos, Kate Bush czy Imogen Heap to mój ulubiony muzyczny klimat. Czerpię z różnych źródeł, ale przede wszystkim staram się rzeźbić własny styl. Bywało, że dawano mi rady, by zmienić piosenkę, by miała “porządną” strukturę. Nie ulegałam krytyce. Śpiewam dokładnie tak, jak czuję. Nie chcę i nie muszę niczego udawadniać. Zupełnie nie o to w muzyce chodzi. Najważniejsze, by nie udawać siebie i nie ulegać presjom. To zawsze powtarzał Billy Joel, ta drogą staram się iść.

Płyta w większości zawiera materiał anglojęzyczny, choć pojawiły się na niej także trzy polskie kompozycje – jak zostają odbierane wśród angielskiej części publiczności?

Ten sam dylemat miałam w przypadku “Teraz albo nigdy”. To była dla mnie bardzo ważna płyta i chciałam ją w całości zaśpiewać po polsku. Trudno o recenzje, skoro materiał nie rozumiany jest do końca. Jednak okazuje się, że dla wielu język nie jest przeszkodą. Ja koniecznie, wbrew radom, chciałam zaśpiewać po polsku również na “Nomen Nescio”. Nie zgadzam się z opinią, że materiał powinien być wyłącznie anglojęzyczny, bo dwujęzyczność zmienia klimat płyty, utrudnia odbiór. Jestem Polką i chciałam podkreślić to na płycie poprzez tych kilka utworów. To jest ważniejsze niż jakiekolwiek komercyjne wytyczne.

Pani kompozycje mają bardzo charakterystyczny styl, urzekają swą eterycznością – powiedziałabym niemal – baśniowością. Nie brakuje w nich także eksperymentów – czerpie Pani m.in. z folku… Teksty zaś to w większości poszukiwania natury egzystencjalnej. Jaki przekaz niesie w sobie „Nomen Nescio”?

To bardzo trudne pytanie. Każdy z nas ma swój ulubiony rodzaj muzyki i różne wobec niej oczekiwania. Muzyka dla mnie jest narzędziem, które pomaga stawiać trudne pytania i przekazać to, co nie zawsze możliwe jest do powiedzenia. Nieustannie ciekawi mnie życie, więc szukam, pytam, odkrywam. Rezultat moich dylematów potem pojawia się w postaci piosenki. Staram się by moja muzyka miała spokojny, niemal baśniowy charakter i bardzo ciesze się, że został on przez Panią zauważony – projekt graficzny płyty ściśle koresponduje z klimatem płyty. To ważne by całość koiła, uspokajała, ale i miała pewnien ważny przekaz i zmuszała do myślenia. “Nomen Nescio” opowiada przede wszystkim o trudnych emocjach – pytaniach o miłość, zdradę, śmierć, samotność czy nadzieję. Pyta m.in. “czy warto?” i pozostawia odpowiedź słuchaczowi

Debiut artystyczny – zwłaszcza na rynku brytyjskim – to rzecz bardzo trudna dla początkującego artysty. Machina marketingowa i promocyjna konieczna do uruchomienia przy tego typu inicjatywach wydaje się przerastać siły pojedynczych osób. Czy nie kusiło Panią nigdy wzięcie udziału w konkursie wokalnym? Wygrana w takich wydarzeniach chyba ułatwia start, zaś Pani ma już za sobą pewne sukcesy w tego typu rywalizacji…

To prawda. Konkursy ułatwiają start szczególnie w muzycznej branży. Przetestowałam to na żywym organizmie. Albo ma się w sobie wolę walki, albo nie a ja jej nie mam. Wszystkie dotychczasowe konkursy, nawet te wygrane, były dla mnie jak występy a to czasem za mało. Po ostatnim, dziesiątym dniu nagrań w Jarocinie wsiadłam w pociąg i pojechałam do Warszawy na Ogólnopolski Przegląd Piosenki Autorskiej. Śpiewałam w finale i musiałam dotrzeć na popołudniowe próby. Byłam wykończona. Maraton w studio i brak snu sprawiły, że “zdarłam” struny głosowe. Każdy odradzał mi ten występ. Wyszłam na scenę i zaśpiewałam, choć wiadome było już w pierwszych dźwiękach, że gardło odmawia posłuszeństwa. Proszę wierzyć – nie miałam w sobie żadnego ducha walki a przecież szczególnie wtedy powinnam była dać z siebie wszystko. Wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że jestem gdzieś, gdzie być nie powinnam. Proszę zwrócić uwagę na konkursy w Wielkiej Brytanii – ta determinacja i chęć wygranej musi towarzyszyć na każdym kroku. To proces selekcji który, choć istotnie daje wspaniały start, nie jest dla każdego.

Skoro mowa o promocji najnowszego materiału. Już niebawem da Pani koncert w Londynie. Gdzie będzie można posłuchać kompozycji z ostatniego krążka?

Trasa powoli nabiera kształtu. Kiedy dostajemy emaile z pytaniem, czy moglibyśmy gdzieś wystąpić, staramy się uelastycznić trasę. Szukamy obecnie doświadczonego menadżera, który rozpocząłby z nami współpracę. Plaujemy koncerty w Londynie, Chester, Liverpoolu, Manchesterze i Edynburgu. Jesteśmy niewykle otwarci na wszelkie propozycje – jeśli są osoby, ktore maja zdolności organizatorskie i chciałyby pomóc nam w dodatkowych przygotowaniach, serdecznie prosimy o kontakt za pośrednictwem strony internetowej. Powstaje również fanklub. Dla mnie najważniejsze są opinie słuchaczy – nie ma nic milszego, niż kolejny email od osoby, której mój album został przez kogoś polecony. Skoro mowa o promocji, chciałabym jeszcze raz gorąco podziękować “Dziennikowi Polskiemu” za patronat nad krążkiem i promocję płyty.

Na koniec nie mogę nie zapytać o plany związane z przyszłością. Towarzyszą im z całą pewnością niespełnione jeszcze marzenia…

Jestem zaangażowana w pomoc utalentowanym artystom w lokalnej, międzynarodowej grupie “Your Multicultural Island” we Flintshire. Chciałabym wspierać tych, którzy mają talent, ale niekoniecznie środki na to, by móc swój talent zaprezentować, więc zbieramy na to środki i walczymy o każdy grosz. Na pewno będziemy koncertować. Polska muzyka i polscy artyści to wciaż jeszcze nieodkryty przez Brytyjczyków ląd. Czy to się kiedyś zdarzy, nie wiem – byłoby wspaniale mieć w tym nawet najmniejszy wkład. Jest jeszcze jedno marzenie – występ z Leszkiem Możdżerem (śmiech). Nikt nie gra na fortepianie tak, jak on…

D’MELTIN’POT SHOWCASES STAR IN THE MAKING AT ACOUSTIC NIGHT

From March 11th onwards, on alternate Thursdays D’Meltin’Pot will be showcasing a star in the making, stunning acoustic singer and musical talent Monika Evans, as part of its free-entry Thursday entertainment. Monika’s style of music is down-tempo and chilled out, with influences including Tori Amos, Jewel, Massive Attack and Lara Fabian – perfect for a relaxing evening with a cool vibe.

Singer/songwriter Monika recently reached the semi-finals of the UK songwriting contest; having made the final of Oppa 2009 she also won USA Song of the Year for February 2009 and is through to the prestigious grand final.

monika_evans_foto_malgorzata_dzikowska_pageFoto Małgorzata Dzikowska

Born in Krakow, Monika began her music career playing violin and piano at the age of ten and has been singing and composing music since the age of sixteen. Originally combining her career as an interpreter with playing piano and singing in cafes in Krakow and Vienna, Monika started to realise her dream as a musician after coming to the UK and meeting husband Paul Evans.

Following huge success on a music web portal, fans invested 5000 GBP to send Monika to a professional studio to record her latest album NN (Nomen Nescio), due to be released soon.

Said D’Meltin’Pot’s owner Mike Mitchell: “Monika’s beautiful, mesmerising vocals and effortless piano playing have just blown us away – we’re so pleased to be able to offer her a regular slot. Catch her here while you have the chance, she’s amazingly talented and we’re predicting big things for her! ”

Monika will be performing upstairs at D’Meltin’Pot this and every other Thursday.

RADIO KRAKÓW PATRONATEM PŁYTY MONIKI EVANS: “NOMEN NESCIO”

SONY DSC

Imienia nie znam” – tak dosłownie tłumaczy się z łaciny tytuł autorskiej płyty Moniki Evans, która już 14 września ukaże się nakładem portalu muzycznego Megatotal.pl promującego twórczość artystów niezależnych a nad którą patronat objęło również Radio Kraków.
Rodowita Krakowianka mieszkająca i tworząca w Wielkiej Brytanii debiutuje krążkiem na którym znajduje się jedenaście piosenek utrzymanych w wyjątkowo oryginalnym klimacie łączącym różnorakie elementy muzyki akustycznej, etnicznej i elektronicznej. Ta muzyczna mozaika powiązana jest głębokimi tekstami piosenek i okraszona barwą głosu, o której w Wielkiej Brytanii, wbrew przewrotnemu tytułowi płyty, mówi się coraz częściej. Inspiracje twórczością Imogen Heap, Tori Amos czy Massive Attack mają na krążku niepowtarzalny charakter, który spaja wszystkie utwory zabierając w prawie godzinną, muzyczną podróż w świat emocji opowiedzianych w wyjątkowy sposób.

Monika Evans jest finalistką Ogólnopolskiego Przeglądu Piosenki Autorskiej OPPA 2009 oraz laureatką konkursów w Wielkiej Brytanii oraz USA.

“ŻYCIE TO NAJWIĘKSZA INSPIRACJA”

Fotograficy, ilustratorzy, pisarze, malarze i… muzycy. Każdy z nich stara się zaistnieć na brytyjskim rynku, zwrócić uwagę na swój talent. Droga do sukcesu nie zawsze jest jednak łatwa, co nie oznacza, że niemożliwa do przebycia. 

Z polską wokalistką Moniką Thomas rozmawia Aleksandra Wiśniowska.

Masz za sobą wydanie debiutanckiej płyty – płyty, która jest od początku do końca twoją produkcją. Jakie to uczucie?

Trudno to opisać… Kiedy trzymam w ręku album często mam wrażenie, że trzymam ręku własne marzenia, które przez lata chciałam urzeczywistnić.

To cudowne uczucie, bo istotnie, wyprodukowałam ją właściwie sama – potrzebowałam jedynie profesjonalnej pomocy w końcowej fazie produkcji, czyli miksowaniu i masteringu albumu. Tym zajęli się profesjonaliści, m.in Paul Evans i Bob Tomlinson.

Pisaniem tekstów i muzyki zajmujesz się od wielu lat. Z wykształcenia jesteś jednak filologiem… Skąd taki wybór  kierunku studiów?

W wieku trzynastu lat świadomie zrezygnowałam ze szkoły muzycznej. Marzyłam o tym, by grać na pianinie, a wówczas moim instrumentem głównym były skrzypce, które traktowałam bardziej jako przymus niż pasję. Zwyciężyło więc zamiłowanie do języków obcych i literatury skończyłam krakowską slawistykę i zaczęłam pracować jako tłumacz.

Jak wyglądała twoja droga do wydania własnego, debiutanckiego krążka?

Choć zrezygnowałam ze szkoły muzycznej, nie zrezygnowałam z muzyki. Uczyłam się sama gry na pianinie, zaczęłam pisać swoje pierwsze teksty, śpiewałam dla najbliższych… Pisałam piosenki “do szuflady” przez ponad piętnaście lat. Wyjazd do Wielkiej Brytanii zmienił wszystko. Za pierwsze zarobione pieniądze kupiłam keyboard. W dzień pracowałam – późnym wieczorem zakładałam słuchawki i pisałam piosenki. Informację o konkursie na piosenkę autorską Wielkiej Brytanii [“UK Songwriting Contest” – przyp. AW] znalazłam w ubiegłym roku przypadkowo w internecie.

Choć wydawało się to zupełnie nielogiczne – zgłosiłam dwie piosenki, dołączyłam do nich angielskie tłumaczenie zdając sobie sprawę, że fakt śpiewana w języku polskim, a więc języku niezrozumiałym dla jury, może znacznie zmniejszyć moje szanse. Okazało się jednak, że jedna z moich piosenek zaledwie jednym punktem otarła się o finał a ja byłam jedyną osobą z Polski prezentującą swoją twórczość. Po tym otrzymałam e-mail z informacją, że moja twórczość została zauważona przez niezależnego wydawcę, który chętnie zasponsoruje wydanie mojej płyty…

Jak wspominasz swój występ?

Całość konkursu wspominam bardzo ciepło: choć tylko finalistom udało się zaśpiewać “na żywo” w brytyjskiej telewizji, byłam niezwykle dumna z tego, że piosenki zaśpiewane po polsku spodobały się bardzo wymagającemu jury. Starałam się udowodnić, iż nie jest tak naprawdę istotne w jakim języku śpiewamy, a tym bardziej niekoniecznie musimy to robić w języku angielskim – muzyka to język uniwersalny. Wierzyłam w ten przekaz i nie zawiodłam się.

Autor: Aleksandra Wiśniowska Źródła: Dziennik Polski (Londyn)

MEGAZIN: NOMEN NESCIO

NOMEN NESCIO to pierwszy profesjonalny album Moniki Evans, Polki mieszkającej i tworzącej w malowniczym brytyjskim hrabstwie Cheshire, znanym z wydania na świat tak inspirujących postaci sceny muzycznej jak John Mayall, Ian Curtis, czy Ian Astbury.
Album nagrany w jarocińskim studio DB w listopadzie 2009 roku został zrealizowany dzięki rekordowemu jak dotąd wsparciu 242 fanów MegaTotal.pl i zawiera osiem utworów w języku angielskim oraz trzy w polskim.

Płyta wspaniale oddaje niepowtarzalny styl artystki, balansujący między brzmieniem akustycznym a elektronicznym. Choć piosenki gęsto nasycone są motywami etniczno-folkowymi, odwołującymi się do bogactwa muzycznej tradycji ziemi, na której powstały, to wyraźnie wyczuć można w nich nutę bliską słowiańskiej duszy. Zarówno to, jak i niepowtarzalna barwa głosu Moniki decydują o tym, że możliwe skojarzenia z twórczością twórców takich jak Portishead, Tori Amos, Lamb czy nawet Kate Bush można określić mianem luźnych, ale wartościowych inspiracji wpływających na oryginalność i siłę artystycznego przekazu tego albumu.

O jego wartości decydują także bogate w emocje teksty – niezwykle istotny element “Nomen Nescio”. Ich poetykę i wieloznaczność doskonale oddaje fragment “Self-Initiated Witch”:

“Who I am
I bet you’ll never guess
I think you have to wait
for the first signs of faith”

“Kim jestem
nie odgadniesz nigdy
myslę że musisz zaufać
pierwszym odczuciom wiary”

Rzeczywiście, warto uwierzyć w muzyczną moc czarodziejki – Moniki 🙂

Płyta opatrzona jest piękną książeczką zawierającą oryginalne, stylizowane fotografie oraz teksty wszystkich utworów.

source